Immortal Technique jest jednym z najbardziej niedocenianych w Europie (wyjątek stanowią Niemcy i Holandia) undergroundowych artystów tworzących w Stanach Zjednoczonych. Zupełnie niezasłużenie tak się dzieje, ponieważ od kilku lat Felipe Coronel pozostaje jedyną w swoim rodzaju postacią, której teksty są niezwykle mocno zaangażowane politycznie o nastawieniu skrajnie lewicowym. Immortal obdarzony jest dużą charyzmą, którą od razu wyraźnie można odczuć po nawet pobieżnym zapoznaniu się z jego twórczością. Amerykański raper pochodzenia peruwiańskiego posiada w swoim dorobku trzy albumy - Revolutionery vol. 1, Revolutionery vol. 2 (polecam zdobycie oryginalnej wersji płyty i przyjrzenie się rycinie wewnątrz okładki) i The 3rd World. W swojej karierze nagrał niejeden utwór, któremu należą się słowa uznania lecz pośród wszystkich tracków wydanych przez Immortal Technique'a na zawsze w mojej pamięci pozostanie jeden szczególny utwór - You Never Know.
Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek aby po 10-tym przesłuchaniu pod rząd prawie 8-minutowego utworu zachwycać się nim nadal i stale odkrywać jego piękno? Czy kiedykolwiek po odsłuchaniu storytellingu pozostawiliście pod wrażeniem, że opisywana historia może się przytrafić zwykłemu człowiekowi? You Never Know łączy w sobie ww. cechy jak i wiele pozostałych. Osobiście stał się dla mnie jednym z najlepszych (obok Mind Playing Tricks On MeGeto Boys czy Children's StorySlick Ricka) storytellingów w historii hip hopu. Historia tak prawdziwa, tak szczerze opisana i jakże wymowna. Cała opowieść składa się z czterech zwrotek przedzielonych kapitalnym refrenem autorstwa Jean Grae. Do tego ten piękny bit Southpawa...Czy rozczarowałem się, gdy dowiedziałem się, iż historia opowiedziana przez Immortala i Jean Grae nie jest do końca prawdziwa? Nie, ani trochę. Wręcz przeciwnie, po tym opowieść nabrała jeszcze większego znaczenia.
Celowo ani słowa nie powiedziałem o historii jaką zawarł Immortal Technique w tym utworze, ponieważ zapoznanie się z tą opowieścią pozostawiam już wam, drodzy czytelnicy. Najlepiej to pokaże niezależne video powstałe do You Never Know, którego reżyserem jest Al Mukadam.
You Never Know stanowi klasyk nad klasykami i pozycję obowiązkową dla każdego mniejszego lub większego fana hip hopu.
"Don't you know that, time waits for no man/ Not fate, it's all planned
I'm blessed just to know you/ To be loved and to love, just to hold you all night
Can't find, a reason why/ God came, to you and I
If I had the chance again, I'd never let you go/ Hold tight to your love, 'cause you never know"
W kolejnej odsłonie działu Hall of Fame chciałbym zaprezentować prawdziwy majstersztyk. Arcydzieło pochodzące z 1987 roku. Najczęściej samplowany i wykorzystywany hip hopowy utwór w historii. Minimalistyczny geniusz stworzony przez rodzeństwo z Brooklynu oraz członka ekipy Stetsasonic. Przez wielu (osobiście zaliczam się do tego grona) uważany za najlepszy singiel w historii. Podobnego typu zachwytów mogło być bez liku, ale w końcu trzeba ujawnić tytuł produkcji, o której mówię. Proszę państwa przed wami Audio Two wraz ze swoim największym dziełem - Top Billin.
Audio Two zostało założone w drugiej połowie lat 80.tych XX wieku przez dwoje braci - Kirka i Nate'a Robinsonów. Duet był zachowany w klasycznym kształcie, czyli emcee i DJ/producent. Pierwszy z dwójki wymienionych rodzeństwa przybrał pseudonim artystyczny Milk Dee i zajął się rapowaniem, natomiast drugiemu (również ładna brzmiąca ksywa - Gizmo) przypadła rola beatmakera i DJ-a. Gizmo nabierał producenckich szlifów u Daddy-O, dobrze znanego ze Stetsasonic.
Trudno o lepszy debiut na hip hopowej scenie niż ten, który mieli Milk Dee i Giz. Co najciekawsze, Top Billin trafił na stronę B 12" aby ustąpić miejsca utworowi Make It Funky. Jednakże zdecydowanie strona B singla była zwycięzcą w tym przypadku (podobna historia miała miejsce z 12" np. J.J. Fad - Supersonic, na tym singlu Another Ho znalazło się na stronie A, przesuwając na drugą o wiele lepsze nagranie jakim bez wątpienia jest Supersonic). Top Billin jest połączeniem niecodziennej produkcji Daddy-O i Gizmo z nieokrzesanym, niesamowitym rapem Milka Dee. Cały tekst tracku powinien posłużyć za wytyczne każdemu raperowi chcących zrobić monumentalne dzieło. Dorzućmy do tego perfekcyjne flow Milka i jego charakterystyczny głos. Tak jak wspomniałem we wstępie, bardzo dużo miejsca można byłoby poświęcić wymienieniu wszystkich przyczyn niewiarygodnego sukcesu Top Billin. Najlepiej będzie jak przemówią fakty. Poniżej znajdziecie listę utworów, w których zostały wykorzystane fragmenty singla braci Robinsonów i Daddy-O, jak i kawałki, w których użyto sampel z tego dzieła. Dodam, że lista jest niepełna i nie zawiera wszystkich tracków.
MUZYKA:
50 Cent - I Get Money
50 Cent - The Formula
Lil Flip - I Get Money
Styles P - Stop Skeemin
Dr. Dre - Bitch Niggaz
Notorious B. I. G. - Intro Ready To Die (Album)
Talib Kweli - Too Late
Jay-Z - The Black Album
The Luniz - I Got 5 On It
MF Doom - Is He Ill
Earatik Statik - Evil Is Timeless
Erick Sermon - Chillin'
Ne-Yo - SexyLove (Remix)
Wreckx-N-Effect - Wreck Shop (Remix)
Uffie - Pop the Glock
Rich Boy - Get To Poppin
Danger Mouse - The Grey Album
Everlast - The Rhythm
Redman - I Don't Kare
Mary J. Blige - Real Love
Wyclef Jean - We Trying to Stay Alive
R. Kelly - If I’m With You
Method Man - Uh- Huh
Snoop Dogg & The Eastsidaz - Balls oOf Steel
Ugly Duckling - Down The Road
Ugly Duckling - Eye On The Gold Chain
P Diddy & The Family - Back for Good
Memphis Bleek - Do My
Amerie - Talking To Me
Kool G Rap - What More Can I Say?
Romeo Feat. Cristina Milian - It’s All Gravy
Missy Elliot - Let it Bump
All Saint’s - Take the Key
Ruben Studdard - What Is Sexy
House of Pain - Over There Shit (I Don’t Care)
House of Pain - While I’m Here, I’d Like to Thank
Eamon - My Baby's Lost
TLC - Hats To The Back
Beat Biter - Goin’ Be Some Shit
Hilltop Hoods - Testimonial Year
Apathy - The Buck Stops Here
Lloyd Banks –Help
FILMY:
You Got Served
Cradle To The Grave
Scratch
Brown Sugar
GRY KOMPUTEROWE:
Tony Hawk II
Def Jam Vendetta
Grand Theft Auto IV
Przy okazji dyskusji o Top Billin, rzadko zwraca się uwagę na pewien drobny, aczkolwiek bardzo istotny fakt. Otóż, minimalistyczne brzmienie jest zasługą złego zaprogramowania perkusyjnego loopa przez Giza, wziętego z Impeach The President (notabene, jeden z najchętniej samplowanych utworów przez hip hopowych producentów) grupy The Honey Drippers. Po omówieniu sprawy z Daddy-O pozostawiono powstałą wersję kawałka. W ten właśnie sposób Audio Two dzięki jednej produkcji przeszli na stałe do annałów hip hopu.
Jak widać na załączonym nagraniu występu live Milka Dee z 2008 roku, publiczność w Stanach Zjednoczonych zna na pamięć jak jeden mąż każdą linijkę Top Billin. Natomiast ilekroć oglądam zapis koncertu Audio Two tuż po ukazaniu się singla w 1987 roku, to nie mogę przeboleć, że mnie tam nie było. Cóż, nie ten rocznik, nie to miejsce urodzenia.
Nie obejdzie się też bez zagadki. Jaka hip hopowa artystka jest młodszą siostrą Milka D i Gizma?
Powinienem spalić się ze wstydu, ponieważ ten post miał otwierać U Call That Love rok temu. Jednak, co się odwlecze to nie uciecze, choć przyznam, że za długo zwlekałem przed opublikowaniem kilkunastu zdań o utworze, z którego została zaczerpnięta nazwa blogspotu.
Tha Liks jest dla wielu osób jedną z najlepszych grup hip hopowych z lat 90-tych, która wywodzi się z Los Angeles aczkolwiek tylko jeden członek tej ekipy (J-Ro) wywodzi się z Miasta Aniołów. E-Swift i Tash urodzili się odpowiednio w Cincinnati oraz Columbus w stanie Ohio, ale oboje w wieku młodzieńczym przenieśli się na stałe do LA. Niedługo później spotkali na swej drodze wspomnianego Jamesa Robinsona i tak w wielkim skrócie powstało The Alkaholiks. Młodzi wykonawcy hip hopowi zostali wzięci pod kuratelę starego westcoastowego wygi, King Tee i dzięki temu pojawili się na jego płycie Tha Triflin' Album. Po drodze otwierali koncerty dla tak uznanych raperów jak KRS-One, Ice Cube, Too Short czy ww. King T i szybko zabrali się do pracy nad swoim debiutanckim materiałem. 21 & Over z 1993 roku zawierało m.in. takie utwory jak Likwit, Only When I'm Drunk, Make Room i zostało bardzo ciepło przyjęte na scenie hip hopowej. Kolejne albumy Tha Liks również były udane, na pierwsze miejsce wysuwa się tutaj Coast II Coast lecz pomiędzy członkami grupy dochodziło często do sporów (przy okazji była mocna sprzeczka z X-Zibitem, który ma spory dług wdzięczności wobec Tha Alkaholiks). Doprowadziło to do rozpadu ekipy (niedawno ogłoszono reunion zespołu, zobaczymy co z tego wyjdzie) po albumie Firewater, który został wydany w 2006 roku. J-Ro, E-Swift i Tash poszli w swoją stronę, a najdalej wywiało tego pierwszego, bo aż do Szwecji.
Nie mam pojęcia, co podkusiło artystę aby zamienić słoneczne i jakże ciepłe rejony Los Angeles na wręcz lodowate Malmo? Jak się okazuje Szwecja sprzyja czarnoskórym i nie tylko Henrik Larsson potrafił dobrze odnaleźć się w tamtejszym klimacie. J-Ro na emigracji szybko nawiązał kontakt z dobrze znanym i rozpoznawanym na szwedzkiej scenie hip hopowej Chordsem. Współpraca zaowocowała przyjemnym dla ucha utworem U Call That Love. Singiel pochodzi z albumu Amerykanina zatytułowanym Rare Earth Bboy Funk Vol. II i przypadł do gustu zarówno słuchaczom europejskim jak i starym fanom J-Ro. Dlaczego tak się stało? Odpowiedź znajdziecie poniżej, oglądając nisko budżetowy klip nakręcony do tego kawałka. Jeśli chodzi o teledysk, to dla wielu nie będzie stanowił on niczego specjalnego i mogą paść opinie, że takich videoclipów jest całe mnóstwo. Jednak dla mnie ma szczególną wartość i kocham taką prostotę.
When the sun comes up, and when it goes down And you still ain't coming around girl U call that love?
A dlaczego umieściłem zdjęcie konwalii? Ponieważ są po prostu piękne. U Call That Love.
Występ brooklyńskiego duetu Mash Out Posse będzie obok show Jeru The Damaja największą atrakcją podczas dnia koncertowego na Outline Colour Festival. W tym miejscu wypada wspomnieć o jednym z klasycznych singli M.O.P. - How About Some Hardcore.
Lil' Fame i Billy Danze znają się od dzieciństwa, które spędzili w Brownsville (Brooklyn). Jako nastolatkowie byli jednymi z głównych założycieli gangu Mash Out Posse, który kilka lat później przerodził się w grupę hip hopową. Początkowo Lil' Fame miał być DJ'em M.O.P. lecz po krótkim okresie czasu zaczął także pisać pierwsze zwrotki.
W latach 90-tych ubiegłego wieku debiutantom bez dużego wsparcia ze strony hip hopowej branży było niezwykle ciężko przebić się ze swoim materiałem do szerszego grona odbiorców jak i wytwórni płytowych. M.O.P.mogli jedynie liczyć na siłę rażenia swoich nagrań oraz najbliższych przyjaciół, a wśród nich byli DR Period i Darryl Dee, który wyprodukował debiutancki singiel Lil Fame'a i Billy Danze'a. How About Some Hardcore wypuszczony do obiegu w 1993 roku w doskonały sposób przedstawił obraz M.O.P. jako duetu nieokrzesanych Emcees obdarzonych mocnymi głosami i charakterystycznym flow. Singiel definiuje styl reprezentantów Brooklynu, którzy pokazali, że są harckorową ekipą pełną gebę. Ciekawostką jest również fakt, że reżyserem teledysku nakręconego do tego kawałka był Hype Williams, w tamtym okresie jeszcze nieznany, a dziś zajmujący wysoką pozycję w branży hip hopowej. Jestem pewien, że przez długie tygodnie na ulicach Brownsville rozbrzmiewał refren tego kawałka.
"How about some hardcore? (Yeah, we like it raw)/ How about some hardcore?"
Utwór z miejsca odniósł na tyle sukces, że grupą zainteresował się label Select Records, który zaproponował im wydanie zarówno singla jak i debiutanckiego albumu. To The Death ukazał się w 1994 roku i jest uważany za najlepszy krążek w karierze muzycznej M.O.P. (całość produkcji zostało powierzona DR Periodowi).
Doskonale wiiadomo jak wiodło się Mash Out Posse w kolejnych latach - od współpracy z DJ'em Premierem, przez ogłoszenie bankructwa, po pomoc udzieloną grupie przez 50 Centa. Nie jest także niczym dziwnym, że Lil' Fame'a i Billy Danze'a uważa sie powszechnie za jedną z najbardziej niedocenianych grup hip hopowych, zarazem jednych z najlepszych artystów podczas występów na scenie.
Tracklista
A How About Some Hardcore (Saratoga Ave Mix)
B1 How About Some Hardcore (Herb Mix Clean)
B2 How About Some Hardcore (Saratoga Ave Instrumental)
Na koniec warto dodać krótką informację - o najnowszym albumie M.O.P. zatytułowanym Foundation postaram się napisać w ciągu kilku najbliższych dni. Na razie w tym miejscu dostępne są do odsłuchania snippety z nadchodzącej płyty brooklyńskich krzykaczy.
Wraz z 1-szym września rozpoczął się w Łodzi Outline Colour Festival. Oprócz atrakcji czysto writterskich organizatorzy przygotowali całkiem interesująco wyglądającą część koncertową imprezy, która przypada na najbliższą sobotę. Wcześniej już informowałem o OCF na łamach U Call That Love lecz tym razem chciałbym wspomnieć o jednym z artystów, który ma wystąpić podczas tej imprezy, a mianowicie o Jeru The Damaja. Najlepiej to zrobię przedstawiając jego pierwszy w karierze muzycznej videoclip powstały do utworu Come Clean.
Jeru The Damaja zadebiutował w 1992 roku w kawałku I'm The Man Gang Starra, który ukazał się na albumie Daily Operation i był jedynym gościem obok Lil' Dapa na trzeciej płycie legendarnego nowojorskiego duetu. JTD stał się także jednym z pierwszych członków Gang Starr Foundation i szybko nawiązał bliższy kontakt z Preemo. Zaowocowało to współpracą pomiędzy obydwoma artystami nad debiutanckim albumem reprezentanta Brooklynu zatytułowanym The Sun Rises In The East, którą wydał Payday/ffrr w 1994 roku. Płyta okazała się arcydziełem i jednym z najważniejszych dokonań jeśli chodzi o cały dorobek muzyczny East Coastu.
Pierwszym singlem z The Sun Rises In The East został wybrany utwór Come Clean (trafił do obiegu jeszcze w 1993 roku). Kawałek tak jak cały pierwszy album Jeru The Damaja jest niesamowity. Teledysk powstały do tego tracka jest równie klimatyczny. Z drugiej strony nisko budżetowy i prosty jeśli chodzi o fabułę lecz to akurat jest jego zaletą Pierwsze scena umiejscowiona w podziemiu lub starej hali, gdzie widzimy uwięzionego czarnoskórego mężczyznę, na którego spadają krople wody jest doprawdy udana. Od razu można skojarzyć, że w podobnej scenerii były osadzone videoclipy Das EFX czy Last Dayz Onyxu. Idealnie pasują do początku teledysku wersy Jeru:
"You wanna front, what?/ Jump up and get bucked If you're feeling lucky duck/ Then press your luck."
Bez wątpienia jestem fanem takich klipów, ponieważ taka prostata potrafi przykuwać uwagę odbiorcy i z wielką chęcią do niego wracam. Come Clean po dziś dzień jest najbardziej szanowanym singlem Jeru The Damaja. Świadczą o tym choćby liczne follow-upy do tego kawałka, np. wykorzystanie wersu "When the East is in the house (you should come equipped)" przez Blahzah Blahzay czy nieskrywana miłość do tracka wszystkich fanów lat 90-tych.
Jeru The Damaja - Come Clean 12"
A1 Come Clean (Dirty Rotten Scoundrel Mix)
A2 Come Clean (Instrumental)
B Come Clean (E New Y Radio Mix)
PS. Na koniec zagadka. Z jakiego utworu pochodzi cut pojawiający się w refrenie Come Clean: "Uh-oh! Heads up, cause we're droppin some shit."
PS 2. Skoro na samym początku tego wpisu była wzmianka o wrześniu, to chciałbym zadedykować poniższy track dla wszystkich uczniów, którym wakacje już się zakończyły.
Bez dwóch zdań, The Roots jest grupą wybitną, wręcz genialną zarówno jeśli chodzi o płyty studyjne czy jedyne w swoim rodzaju występy na scenie. The Legendary Roots Crew już dawno zdążyli wpisać się złotymi głoskami do historii hip hopu oraz muzyki współczesnej. W swoim bogatym dorobku muzycznym zespół posiada co najmniej kilkanaście dobrze przyjętych singli i prawdę mówiąc większość z nich powinna być odnotowana na łamach U Call That Love. Jednak od dawna z sentymentem powracam do jednego utworu pochodzącego z albumu Illadelph Halflife - What They Do.
What They Do nigdy nie miałoby takiej mocy gdyby nie znakomicie pasujący teledysk do tego dzieła. Doprawdy sztuką jest stworzyć klip, który tak barwnie i dokładnie odzwierciedlałby przesłanie danego kawałka. The Roots udało się to perfekcyjnie. Videoclip do tego utworu jest swoistą dokumentacją przeobrażeń jakie dotknęły kulturę hip hopową w latach 90-tych ubiegłego stulecia, dodajmy zmian, które nie wyszły na dobre. What They Do wyśmiewa całą masę hip hopowych teledysków zawierających mnóstwo scen, które możemy obejrzeć w teledysku The Roots. Swoistymi "didaskaliami" są napisy pojawiające się wraz z każdą nową sceną, które w trafny sposób opisują czy uzupełniają obraz. Muszę przyznać całkowitą racje Black Thoughtowi, który już na samym początku wypowiada słowa:
Lost generation, fast paced nation/ World population confront they frustration
The principles of true hip-hop have been forsaken/ It's all contractual and about money makin.
What They Do pomimo tego, że powstało w 1996 roku możemy także odnieść do większości dzisiejszych klipów jak i sytuacji panującej w branży hip hopowej. Pewnego rodzaju przepowiednia The Roots niestety sprawdziła się, do tego z dość znaczną różnicą na niekorzyść dla obecnego stanu posiadania w hip hopie. Dziś lwia część videoclipów czy nawet albumów wygląda tak samo i liczy się to, jak najlepiej pokazać się przed kamerami i zaprosić jak najgorętszych wykonawców do nagrania wspólnego utworu. Pasja i miłość do hip hopu dawno zniknęły i straciły na wartości. Dlatego też refren śpiewany przez Raphaela Saadiqa jest nadal aktualny:
"Never do....what they do, what they do, what they do..."
The Roots - What They Do 12"
A1 What They Do (LP version) A2 What They Do (Instrumental version)
Powinienem wstydzić się, że tak późno informuję o tym ważnym wydarzeniu na łamach U Call That Love dopiero teraz. W końcu do tej pory tylko Grandmaster Flash and The Furious Five wśród artystów hip hopowych uhonorowani zostali zaszczytem wprowadzenia do Rock & Roll Hall Of Fame.
Ceremonia odbyła się 4 kwietnia w siedzibie Rock & Roll Hall Of Fame w Cleveland (po raz pierwszy od 12 lat). Nominowani oprócz Run-DMC do tego zaszczytu byli Metallica, The Stooges, Jeff Beck, Wanda Jackson, War, Little Anthony and The Imperials i Bobby Womack. Gościem specjalnym podczas gali wieczoru był Eminem (zapis video poniżej), który wprowadził Run-DMC do Rock & Roll Hall Of Fame.
Nie sposób napisać tylko kilka zdań o Run-DMC. Joseph “DJ Run” Simmons (urodzony 11.14.1964), Darryl “D.M.C.” McDaniels (urodzony 31.05, 1964), Jason “Jam Master Jay” Mizell (urodzony 21.01.1965, zmarł 30.10.2002) zmienili obraz kultury hip hopowej i popularnej. Należą się im wielkie słowa uznania, bez nich inaczej wyglądałby hip hop.
Rock And Roll Hall Of Fame - muzeum rock & rolla i Hall of Fame honorująca artystów oraz inne osoby, które w znaczący sposób wnieśli swój wkład w rozwój gatunków muzycznych, mieści się w Cleveland, Ohio (lokalizacja została podyktowana tym, że statystycznie najwięcej amerykańskich zespołów rockowych wywodzi się właśnie z tego stanu). Instytucja ta przydziela nominacje do Hall of Fame następujące grupy:
Wykonawcy - artyści solowi/grupy, musi być spełniony warunek wydania debiutanckiego albumu co najmniej 25 lat przed wprowadzeniem oraz znaczącego wpływu na rozwój danego gatunku muzycznego
Pionierzy - osoby, które dały podstawy pod rozwój gatunku
Sidemen - muzycy, którzy byli zatrudniani przez grupy i nagrywali z nimi płyty lub występowali na koncertach lecz nie zostawali stałymi członkami tych zespołów
Inne - tzw. behind scenes, czyli założyciele wytwórni płytowych, autorzy piosenek, DJe, promotorzy
Niech nie myli was tytuł tego posta, gdyż nie będzie on w żaden sposób odnosił się do legendarnego albumu D.O.C. z 1989 roku. Chciałbym przybliżyć wspaniałych DJ-i oraz ich kilka ciekawych, niesamowitych, edukacyjnych filmów prezentujących ich popisy. Poniżej znajdziecie zapisy z DJ battles, exlusive'ów dołączanych do albumów, filmów czy okazjonalnych występów.
Zapewne większość z was kojarzy ściężkę dźwiękową z Gwiezdnych Wojen, która stała się inspiracją dla wielu twórców. Jak się okazuje, także utalentowani DJ-e potrafią w sprytny sposób odwołać się do niej, co pokazuje nam ten film. Skratch Bastid (nie mam pojęcia kim jest DJ z prawej strony, jeżeli ktokolwiek ma informacje na ten temat to byłby wdzięczny) wykorzystał swoje nieprzeciętne skillsy i kreatywność do zdeklasowania swojego przeciwnika. W jaki sposób Skratch Bastid stworzył melodię znaną i lubianą rodem z Star Wars pozostanie jego zagadką. Poniżej jeszcze jeden pokaz jego nieprzeciętnych zdolności (swoją drogą zdrowo porypany jest SB).
Czasy, w których prym w dziedzinie turntablismu wiedli tylko DJ-e z USA skończył się jeszcze w latach 90.tych ubiegłego stulecia. Odpowiedzią na poczynania amerykańskich turntablistów może być pochodzący z Danii DJ Noize, który tutaj zmiażdżył w brawurowy sposób Shortkuta.
Juice jest kultowym filmem dla wszystkich fanów prawdziwego hip hopu. Główna rola w tym filmie obok Tupaca Shakura przypadła młodemu aktorowi, Omarowi Eppsowi (tak, ten sam znany doskonale z Dr. House'a). Poniżej scena z tego filmu, w której Omar daje łupnia oponentowi podczas DJ battle.
DJ Kentaro (obok DJ Hondy) jest moim ulubionym przedstawicielem Nippon wśród turntablistów i producentów. Poniższy film został wycięty z bonusowego DVD dołączonego do albumu On the Wheels of Solid Steel wydanego nakładem Ninja Tune.
Rob Swift i Roc Raida wraz ze swoim crew The X-Ecutioners stanowili przez wiele lat wzór do naślodowania dla innych adeptów turntablismu. W 1995 roku Roc Raida, znany z zamiłowania do body tricks, został uznany mistrzem świata DMC. Tytuł trafił w odpowiednie ręce.
Czy oglądaliście kiedykolwiek lepszy showcase od zaprezentowanego przez DJ Davida w 1991 roku podczas finału zawodów DMC? Pomijając nawet jego skillsy już same pomysły na showcase oraz jego wykonanie wzbudza respekt. Najpierw ustawił w niecodzienny sposób decki, kładąc jeden na czterech puszkach Coca-Coli, przez cały prezentował niewiarygodne umiejętności aby pod koniec występu przy tracku Jungle BrothersI'll House You i wersie "Round and round and round and round and round and......" wskoczyć na deck, oprzeć się na jednym ramieniu i pokazać swoje umiejętności bboyowe. Masakra.
W powyższym zestawieniu przyszła kolej na D-Styles a, z którym niewiele osób na świecie mogłoby się równać. Podczas freestyle session ze wspomnianym wcześniej DJ Kentaro (stanowi tutaj tło (!) dla członka The World Famous Beat Junkies) dał energiczny popis, który może być traktowany jako film instruktażowy dla początkujących DJ-i. Poniżej drugi zapis, kwintesenscja stylu D-Stylesa.
DJ Rafik jestem kolejnym Niemcem, który wygrał mistrzostwa świata DJ-ów DMC w 2007. Styl w jakim rozprawił się z konkurentami przyniósł mu ogromne słowa uznania. DJ Rafik jest dzisiaj jednym z najlepszych turntablistów uczestniczących regularnie w bitwach.
A-Trak w 1997 roku totalnie roz@#$%^&*#$ środowisko turntablistyczne zdobywając w wieku 15 (!) lat tytuł mistrza świata DMC czym na stałe wpisał się w karty historii. Obecnie Kanadyjczyk trochę podrósł i ma już duże doświadczenie wyniesione z wielu bitew, imprez i koncertów (kiedyś współpracował podczas tras koncertowych z Kanye Westem) lecz nadal pozostaje świeży.
Druga część cyklu No One Can Do It Better zostanie niebawem opublikowana. Stay tuned.
Przyszła pora na nadrobienie zaległości związane z działem Hall of Fame. Po Nine'a Make Or Take tym razem chciałbym przedstawić jeden z najlepszych, zdaniem wielu najlepszy singiel z 1994 roku. Jeżeli ktokolwiek miałby wątpliwości to odsyłam do książki Ego Trip's: Book Of Rap Lists. Trzeba przyznać, że na początku działalności labelu Bad Boy Entertainment, ówczesny Puff Daddy miał smykałkę do podpisywania kontraktów z dobrymi raperami. W 1994 roku większość słuchaczy, krytyków i mediów skupiła się na debiutanckim albumie Notoriousa B.I.G. Ready To Die. Paradoksalnie mocniejszy wydźwięk od wszystkich singli Big Poppy miał track Craig MackaFlava In Ya Ear. Craig Mack należał do największych odkryć Seana Combsa. Dzięki niemu nowojorski raper mógł zaistnieć na scenie, gdyż wcześniej był jedynie lokalnie rozpoznawany i działał pod pseudonimem MC EZ. Nikt jednak nie spodziewał się genialnego odkrycia po Craig Macku lecz okazało się, że sceptycy nie mieli zupełnie racji. Flava In Ya Ear pochodzi z albumu Project: Funk da World i było drugim singlem pochodzącym z tej płyty (pierwszym jointem był kawałek Get Down). Już kilka dni po premierze Flava In Ya Ear, track ten wzbudził spore zainteresowanie i skupił uwagę wielu stacji radiowych. Puff Daddy dobrze wykorzystywał swoje kontakty zdobyte jeszcze za czasów pracy jako A&R w Uptown Records i potrafił dobrze promować swoich artystów. Ale przecież nie tylko poprzez działania marketingowe Craig Mack wywindował swój singiel na 9.te miejsce na liście Billboard Hot 100. W czym więc tkwił geniusz Flava In Ya Ear? Duże zasługi miał w tym legendarny Easy Mo Bee, który wyprodukował ten kawałek jak i większość albumu Project:Funk Da World. Jego styl oraz kunszt producencki jaki pokazał przy tym nagraniu przeszedł do historii. Natomiast Craig Mack zrobił to co do niego należało - idealnie płynie na tym bicie, bawi się swoim flow, każdy wers jest perfekcyjnie nawinięty, refren łatwo wpada do ucha i nie ma mowy o jakimś najdrobniejszym potknięciu. Już sam początek utworu zapowiadał, że to będzie kozacki joint, a rozmowa pomiędzy Easy Mo Bee i Craigiem najlepiej o tym świadczy: "Yo Mack I don't even understand how they didn't understand you in that Mary joint! Yeah I know man. Kick that ol' robotic futuristic George Jetson crazy joint!!" Flava In Ya Ear zdobyło taką dużą popularność, że Puff Daddy zaproponował zrobienie remixu z gościnnymi udziałami znanych raperów, co w tamtych czasach nie było wcale takie powszechne. Remix tego utworu stał się jednym z najlepszych posse-cutów w historii hip hopu. Polecam wszystim oryginalną jak i zremiksowaną wersję tego nagrania, w której obok Craiga wystąpili: Notorious B.I.G., Rampage, Busta Rhymes, LL Cool J a dodatkowo w klipie pojawił się SeanCombs, Mary J Blige (Craig Mack współpracował z nią przy okazji nagrywania What's the 411? Remix) oraz Keisha Epps. Niestety Craig Mack nie był potem nigdy już w stanie nagrać podobnej jakości track. Nie oznacza to jednak, że zalicza się do one-hit-wonder, nic z tych rzeczy. Zarówno Project: Funk World jak i druga a zarazem ostatnia płyta pod tytułem Operation: Get Down pochodząca z 1997 roku są równymi, dobrymi pozycjami. Lecz przeskoczyć Flava In Ya Ear po prostu nie dało się. Pozycja obowiązkowa. Craig Mack - Flava In Ya Ear 12" A1 Flava In Ya Ear (Club Mix) A2 Flava In Ya Ear (Easy Mo Mix) A3 Flava In Ya Ear (Nashmack Club Mix) Remix, Producer - Nashiem Myrick, Rudolph Lane B1 Flava In Ya Ear (Radio Edit Instrumental) B2 Flava In Ya Ear (Nashmack Mix Instrumental) Remix, Producer - Nashiem Myrick, Rudolph Lane B3 Shinika Producer - Kenyon Smith, Craig Mack
Przyznam szczerze, że długo zabierałem się za napisanie pierwszej recenzji, czy bardziej przedstawienie wam, drodzy czytelnicy, która z pewnością spełnia wszystkie wymagania do umieszczenia jej w Hall Of Fame. Wszystko przez to, że przez ponad pół roku szukałem w sieci jednej z 12", którą bardzo chciałem posiadać w swojej kolekcji. Po tylu poszukiwaniach wreszcie znalazłem upragniony winyl a jest nim najlepszy singiel Nine'a, Make Or Take.
Nine jest jednym z raperów, któremu niestety nie udało się osiągnąć należnej mu pozycji na hip hopowej scenie. Dziś jego single oraz albumy osiągają zawrotne ceny na aukcjach internetowych (jeżeli ktoś ma zbędne $100 to z chęcią przyjmę je na zakup F.A.L.L.I.N. (And You Can't Get Up) 12" lub When The Shit Hits The Fan/Ghetto Near You 12"). Nine oficjalnie nie zakończył kariery, ale gdyby próbował powrócić to byłoby na pewno bardzo ciężkie zadanie, patrząc na sytuację jaką mamy obecnie w hip hopie. Z tego co wiem, to jednak nie jest to wcale przesądzone, ponieważ artysta pochodzący z Bronxu nigdy łatwo się nie poddawał. Make Or Take jest singlem ponadczasowym. Pochodzi z drugiego albumu Nine'a - Cloud 9, który został wydany w 1996 roku przez Profile Records. Nagrany został przy udziale przyjaciela rapera, Smoothe Da Hustlera, który pochodzi z Brooklynu (a propos, jego debiutancki album Once Upon A Time In America również obecnie osiąga wysokie ceny). Produkcją zajął się ściśle współpracujący z Ninem, Rob Lewis (kolejny człowiek artysty, robił bity w zasadzie tylko dla niego).
Utwór stał się klasykiem z kilku powodów. Przede wszystkim mistrzowskie jest połączenie bitu (perfekcyjnie brzmiąca trąbka, poszukajcie oryginalnego nagrania, z którego była ona samplowana) ze stylami obu raperów. Nine potrafił hipnotyzować swoim głosem; rozpoznawalny był dzięki temu przez wszystkich słuchaczy. Smoothe Da Hustler to także pod tym względem oryginalny artysta, więc ich kolaboracja przy takim podkładzie muzycznym jest niczym tzw. deadly combination. Nine słynął z nie tylko niesamowitej barwy głosu ale również ze stojących na dobrym poziomie tekstów. Make Or Take rozpoczyna się od słów Nine'a, w których wyjaśnia koncepcję utworu:
"Man this world we live in/there's two to ways do everything the right way and the wrong way, thens there's the short way and the long way. But I'm goina do my thing the DARK MASK WAY/I'm either goina make it or I'm goina take it"
Artysta trzyma równy poziom w każdej zwrotce, nie ma żadnego przestoju. Refren za sprawą Smoothe Da Hustlera brzmi również niesamowicie. Jeżeli ktokolwiek z was nie kojarzy tego tracka to powinien niezwłocznie nadrobić zaległości.
Na koniec kilka słów o teledysku do tego utworu. Przedstawiona została w nim historia stricte powiązana z utworem, w której główne role odgrywają Nine oraz Smoothe Da Hustler. Opowiada on historię wydawałoby się dobrze zaplanowanego napadu na bank, ale jak się okazuje nie wszystko szczęśliwie się potoczyło. Klip ma otwarte zakończenie, gdyż możemy się domyślać czy naszym bohaterom udało się uciec czy jednak zostali pojmani.
Make Or Take to klasyk ponad klasykami. Dziś takiie utwory już nie powstają... Nine - Make Or Take / Uncivilized 12" A1 Make Or Take (Radio Edit) Featuring - Smoothe Da Hustler A2 Make Or Take (Album Version) Featuring - Smoothe Da Hustler B1 Uncivilized (Radio Version) Featuring - Jesse West B2 Make Or Take (Instrumental) B3 Make Or Take (Accapella)
PS. Wcześniej była mowa o niesamowitym samplu, który został wykorzystany przez Roba Lewisa. Poniżej znajdziecie nagranie, które zostało w tym miejscu wykorzystane czyli Just As You AreRonnie Lawsa.
W tym miejscu chcielibyśmy przedstawić wam albumy i single z najwyższej półki, którym można dopisać przynależność do prawdziwego Hall of Fame wśród hiphopowych wydawnictw. Znaleźć się w tym zaszczytnym gronie jest porównywalne z zastrzeżeniem klubowego numeru i zawieszeniem koszulki legendarnego zawodnika w hali teamu, w którym występował w lidze NBA lub NHL. Zaszczyt ogromny, ważniejszy niż sprzedanie albumu w ilości pozwalającej uzyskać złoto czy platynę.
Podobnych zestawień albumów i singli można spotkać w sieci czy przeczytać o nich w prasie, jednak postaramy się spojrzeć na ponadczasowe klasyki pod innym kątem.